Latarnia morska Krynica Morska

Na wschodnich krańcach Krynicy Morskiej, w miejscu gdzie Mierzeja Wiślana rozdziela wody Bałtyku od Zalewu Wiślanego, stoi charakterystyczna czerwona wieża. To latarnia morska – jeden z trzynastu takich obiektów w Polsce i jedyna na całej Mierzei. Z jej szczytu rozciąga się widok, którego nie zobaczysz nigdzie indziej: z jednej strony otwarte morze, z drugiej spokojny zalew, a w oddali zarys Fromborka i Tolkmicka.

Warto tu zajrzeć głównie ze względu na tę unikalną perspektywę. Niewiele miejsc pozwala jednocześnie objąć wzrokiem dwa tak różne akweny. Przy dobrej widoczności można dostrzec nawet światła Helu po drugiej stronie Zatoki Gdańskiej, a w drugą stronę – rosyjski Bałtijsk.

Latarnia morska Krynica Morska
Żołnierzy 1B
★ 4.5
Latarnia Morska w Krynicy Morskiej to prawdziwa perła Mierzei Wiślanej. Z jej szczytu rozpościera się zapierający dech w piersiach widok na Bałtyk i Zalew Wiślany. To jedyna latarnia na Mierzei, a jej historia i architektura przyciągają turystów z całej Polski. Nie przegap okazji, by zobaczyć to niezwykłe miejsce na własne oczy!
Dlaczego warto tam pojechać?
  • unikalny widok na dwa akweny
  • historia sięgająca XIX wieku
  • charakterystyczna czerwona wieża
  • doskonała widoczność z daleka
  • bliskość do innych atrakcji turystycznych

Historia dwóch latarni

Pierwsza latarnia w tym miejscu stanęła pod koniec XIX wieku. Budowę rozpoczęto w czerwcu 1894 roku pod kierunkiem Edwarda Stacha, przedsiębiorcy budowlanego z Elbląga. Cegłę sprowadzano z cegielni w Matarni koło Gdańska, elementy granitowe – aż z Drezna. Okrągła wieża o wysokości 18 metrów wyrosła na czworokątnym granitowym cokole, zwieńczona ośmiobocznym gzymsem z laterną wykonaną w Gdańsku.

1 maja 1895 roku nowa latarnia rozpoczęła pracę. Światło zasilane początkowo benzolem, później gazem, sięgało 18 mil morskich. Obok wieży stał podpiwniczony budynek służbowy i bunkier na olej. Wszystko funkcjonowało sprawnie przez pół wieku.

3 maja 1945 roku wycofujący się Niemcy zaminowali cały obiekt. Gdy żołnierze radzieccy weszli do latarni, nastąpiła eksplozja. Pod gruzami zginęło kilku żołnierzy, pochowanych na sąsiadującym z latarnią cmentarzu. Południowo-wschodnia część Zatoki Gdańskiej została bez oznakowania nawigacyjnego.

Przez trzy lata funkcję latarni pełniło prowizoryczne światło zamontowane na wieżyczce dawnego hotelu Kaiserhof. Było widoczne z Zatoki Gdańskiej oraz z miejscowości po drugiej stronie zalewu: Tolkmicka, Fromborka i Suchacza.

W 1948 roku uruchomiono tymczasowe światło o zasięgu 10 mil morskich. Trzy lata później, 25 sierpnia 1951 roku, oddano do użytku nową latarnię. Zaprojektował ją profesor Stanisław Puzyna z Politechniki Gdańskiej. Konstrukcję wykonano z prefabrykowanych bloków betonowych łączonych pionowymi wkładkami ze stali zbrojonej i poziomymi wieńcami co szóstą warstwę. Stanęła 15 metrów od ruin starej.

Czerwona strażniczka Mierzei

Obecna latarnia ma kształt ściętego stożka. U podstawy jej średnica wynosi 6 metrów, u szczytu – 4,5 metra. Całość wznosi się na 26,5 metra, a światło świeci z wysokości 53 metrów nad poziomem morza. Zasięg to ponad 30 kilometrów – dokładnie 19,5 mili morskich.

W latach 90. latarnię pomalowano na czerwono. Ten kolor nie jest przypadkowy – dzięki niemu wieża jest wyraźnie widoczna z daleka, zarówno od strony morza, jak i zalewu. Przy dobrej pogodzie i odpowiednim oświetleniu słonecznym można ją dostrzec nawet z południowych brzegów Zalewu Wiślanego, czyli z odległości około 5-6 mil morskich.

Za emisję światła odpowiada układ optyczny składający się z cylindrycznej soczewki Fresnela i dwupozycyjnego zmieniacza z żarówkami o mocy 1000 watów. Charakterystyka światła to: 2 sekundy świecenia, 2 sekundy przerwy, znów 2 sekundy światła i 6 sekund przerwy. Cały cykl trwa 12 sekund.

Co zobaczysz na szczycie

Latarnia jest w środku pusta. Schody przymocowane są bezpośrednio do ścian, więc wspinając się na górę, cały czas widzisz salę wejściową w dole. To dość specyficzne uczucie – nie dla osób z lękiem wysokości.

Na szczyt prowadzi 105 krętych schodów. Ostatni odcinek trzeba pokonać po drabinie – to dodaje całej wyprawie odrobinę przygody i sprawia, że czujesz się jak prawdziwy latarnik. Wejście na górę nie jest szczególnie męczące dla osoby w średniej kondycji, ale warto to wziąć pod uwagę planując wizytę z małymi dziećmi czy seniorami.

Z galerii widokowej rozciąga się panorama na 360 stopni. Po stronie północnej – Zatoka Gdańska i otwarte morze. Po południowej – Zalew Wiślany z jego spokojnymi wodami. Na zachodzie widać Frombork z charakterystyczną sylwetką katedry, Tolkmicko i inne miejscowości nad zalewem. W drugą stronę – wschodnia część Mierzei ciągnąca się w kierunku granicy z Rosją.

Przy wyjątkowo dobrej widoczności można dostrzec światła Helu po drugiej stronie zatoki oraz Gdańsk. Latarnia w Krynicy Morskiej wraz z Wielbłądzim Garbem to dwa najwyższe punkty na całej Mierzei Wiślanej.

Nie tylko nawigacja

Nie każdy wie, że latarnia w Krynicy Morskiej pełniła też inne funkcje. W latach 1957-1997 działała tu radiolatarnia – element łańcucha radiolatarni Zatoki Gdańskiej. Wysyłała w eter rozpoznawczy sygnał „KM” alfabetem Morse’a: kreska, kropka, trzy kreski. Podczas normalnej pogody sygnał nadawano cztery razy na godzinę, podczas mgły – co 6 minut. Nawigatorzy doskonale znali ten charakterystyczny sygnał. Zdemontowane elementy radiolatarni i masztu znajdują się obecnie w Muzeum Latarnictwa w Rozewiu.

Obecnie latarnia jest jedną z jedenastu stacji brzegowych na polskim wybrzeżu systemu AIS-PL projektu HELCOM, który umożliwia automatyczne monitorowanie ruchu statków w strefie przybrzeżnej. Antena stacji ma wysokość 53 metrów nad poziomem morza.

Dla kogo to miejsce

Latarnia to dobra propozycja dla rodzin z dziećmi, ale z pewnymi zastrzeżeniami. Ze względów bezpieczeństwa dzieci poniżej 105 cm wzrostu nie mogą zwiedzać latarni. Dzieci od 105 cm do 7 lat mogą wejść wyłącznie pod opieką osoby dorosłej. Wąskie schody i drabina na końcu wymagają pewnej sprawności fizycznej.

Miłośnicy fotografii znajdą tu świetne warunki do robienia zdjęć – zarówno panoram z góry, jak i samej latarni z różnych perspektyw. Szczególnie efektownie prezentuje się o zachodzie słońca, gdy czerwona wieża kontrastuje z ciepłymi barwami nieba.

Osoby zainteresowane latarniami morskimi mogą uczestniczyć w programie „Paszport Latarnika” – podobnie jak w przypadku Korony Gór Polski, można zbierać pieczątki z kolejnych odwiedzonych latarni. To dobry pretekst, żeby zwiedzić wszystkie trzynaście polskich latarni morskich dostępnych dla turystów.

Informacje praktyczne

Latarnia znajduje się przy ulicy Żołnierzy (wcześniej Sienkiewicza 1) na wschodnich krańcach Krynicy Morskiej. Z centrum miejscowości można dojść pieszo w około 15-20 minut. Samochodem dojeżdża się praktycznie pod sam obiekt – jest niewielki parking.

Godziny otwarcia: Latarnia jest udostępniana do zwiedzania od maja do września. W maju, czerwcu i wrześniu można ją zwiedzać w godzinach 10:00-14:00 i 15:00-18:00. W lipcu i sierpniu godziny są rozszerzone: 9:00-14:00 i 15:00-19:00. Warto zauważyć, że w ciągu dnia jest godzinna przerwa.

Ceny biletów: Bilet normalny kosztuje 6 zł, ulgowy – 4 zł. Bilety można kupić wyłącznie na miejscu. Prawo do biletu ulgowego mają między innymi dzieci, młodzież ucząca się, studenci do 26 roku życia, emeryci, renciści oraz osoby niepełnosprawne wraz z opiekunem. Posiadacze Karty Dużej Rodziny również płacą cenę ulgową.

Na zwiedzanie warto przeznaczyć około 30-45 minut. Samo wejście na szczyt i zejście zajmuje 15-20 minut, ale warto poświęcić trochę czasu na podziwianie widoków i zrobienie zdjęć. W sezonie letnim, szczególnie w lipcu i sierpniu, mogą tworzyć się kolejki – najlepiej przyjść rano zaraz po otwarciu lub pod koniec dnia.

Latarnia administrowana jest przez Urząd Morski w Gdyni i nadal pełni swoją nawigacyjną funkcję, więc zwiedzanie ogranicza się do wejścia na galerię widokową. Nie ma tu muzeum ani ekspozycji – główną atrakcją są widoki i sama konstrukcja budowli.

W zimie, przy temperaturach poniżej minus 5 stopni Celsjusza, para wodna skraplająca się na szybach laterny zamarzała i zmniejszała zasięg świecenia. Dlatego od sezonu 1931/32 zaniechano ogrzewania starej latarni, aby nie dopuścić do tego zjawiska.

W okolicy latarni warto zwrócić uwagę na cmentarz, gdzie spoczywają żołnierze radzieccy polegli podczas eksplozji w 1945 roku. Niedaleko znajdują się też ruiny starej latarni – choć niewiele z nich zostało, to miejsce ma swoją wymowę historyczną.

Latarnia w Krynicy Morskiej to nie jest wielka atrakcja na cały dzień, ale zdecydowanie warta godziny czasu podczas pobytu na Mierzei Wiślanej. Połączenie historii, techniki i widoków sprawia, że wizyta zostaje w pamięci. A ten moment, gdy stoisz na szczycie i widzisz jednocześnie morze i zalew – to coś, czego nie doświadczysz w wielu miejscach nad polskim wybrzeżem.